Wtorek, 22.08.2017, imieniny: Cezarego, Marii, Zygfryda

Mysłowiczanie też protestowali

Mysłowiczanie też protestowali
Z Wojciechem Królem, Posłem na Sejm RP rozmawia Grażyna Haska

GH: Ostatni tydzień w sejmie, z pewnością zapamięta Pan na całe życie – wielu młodych ludzi wyszło po raz pierwszy na ulicę w proteście przeciwko rządowi, Pana protest jak rozumiem odbywał się na sali plenarnej?

 

Wojciech Król: Nie tylko! Faktycznie był to bardzo pracowity tydzień w parlamencie – de facto pracowaliśmy i w dzień, i w nocy, i nie mogło być spokojnie. Bo jak debatować w spokoju, gdy rząd niezgodnie z obowiązującą Konstytucją postanowił zmienić ustrój państwa polskiego. Projekt pojawił się w nocy i w nocy miał zostać przegłosowany. Stało się jednak coś, czego władza nie przewidziała – ulica, młodość, dojrzałość, ale nade wszystko świadomość wyszła na ulicę i zaprotestowała.

 

GH: Zaskoczyło Pana to, że protesty tym razem nie ograniczyły się tylko do Warszawy?

 

WK: Bardziej zaskoczyła mnie determinacja tych, którzy przychodzili pod swoje sądy każdego dnia i postanowili, że tym razem nie odpuszczą rządowi. Do protestów warszawskich chyba wszyscy przywykliśmy, ale takie obrazki z pewnością nie są codziennością w innych polskich miastach.

 

GH: Z pewnością. Mysłowice również zaprotestowały pod swoim sądem – wie Pan o tym?

 

WK: Wiem i nawet w poniedziałek byłem z mieszkańcami Mysłowic pod sądem rejonowym. Staliśmy ze świecami, zaśpiewaliśmy hymn, podyskutowaliśmy. Byli i młodzi, i starsi, ale przede wszystkim świadomi i zdeterminowani obywatele. W rękach co poniektórzy trzymali Konstytucję. Byłem poruszony tym, że pod mysłowicki sąd przychodzi codziennie kilkadziesiąt osób. Wiem też, że część jeździ do Katowic.

 

GH: Mnie mocno zaskoczyła frekwencja pod mysłowickim sądem na Krakowskiej. Nie spodziewałam się oczywiście tłumów, ale kilkadziesiąt osób spontanicznie przychodzących pod sąd w naszym wspólnym mieście robi wrażenie. Może to zasługa obecności posła opozycji z Mysłowic?

 

WK: To jest piękne i bardzo dziękuję tym, którzy przychodzą. To jednak nie moja zasługa, to zasługa Jarosława Kaczyńskiego, Zbigniewa Ziobro, Mariusza Błaszczaka i tej grupy trzymającej władzę. To oni jednoczą opozycję, to oni wyprowadzają ludzi na ulicę. Jarosław Kaczyński ma niebywały talent do gromadzenia ludzi przeciwko sobie. Opozycja chyba nie jest w tym aż tak sprawna jak władza. Jeśli na ulicę Warszawy wychodzi kilkadziesiąt tysięcy ludzi, tylu – że Krakowskie Przedmieście pęka w szwach, a władza mówi, że jest piękna pogoda i ludzie spacerują, to należy spodziewać się, że kolejnego dnia będzie ich jeszcze więcej. Obywatele nie lubią gdy robi się z nich idiotów. Na ulicach polskich miast protestowało wielu młodych, często młodszych ode mnie Polaków. Jeśli oni słyszą, że są ubekami to krew ich zalewa. Wymowna była obecność w Katowicach młodego chłopaka, który pod Sąd przyszedł z flagą biało czerwoną i krzyknął „ja ich wybrałem i ja ich obalę”. PiS wkurzył młodych.

 

GH: To faktycznie zaskakujące, że tak wielu młodych ludzi, pierwszy raz w swoim życiu postanowiło wyrazić niezadowolenie.

 

WK: Wiele osób, które protestowało nie pamięta PiS-u z lat 2005-2007. To było 10 lat temu. Ilu od tej pory nowych obywateli nabyło prawa wyborcze… Pamiętają tylko Platformę Obywatelską, tzw. ciepłą wodę w kranie, może jakąś kolację z ośmiorniczkami. Czuli się znudzeni, chcieli zmian. Młodzi poszli za PiS-em. Dziś widzą Jarosława Kaczyńskiego, który krzyczy „jesteście kanaliami”, doceniają oczywiście program 500+, ale znają języki, jeżdżą po świecie i zaczynają dostrzegać jakieś szaleństwo w naszym kraju. Młodzi są dumni z Unii Europejskiej, chcą być wolni i wkurza ich zaściankowość rządu. Chcą mieszkania dla młodych, ale nie chcą, aby minister środowiska wycinał puszczę białowieską.

 

GH: A może młodzież, która ceni wolność nade wszystko, poczuła, że po 28 latach wolności wywalczonej przez ich rodziców i dziadków mogą przysłużyć się ojczyźnie?

 

WK: Trochę tak. Mają swoją rewolucję. Każdy świadomy obywatel poczuł jakieś zażenowanie. Rozumiem argumenty przemawiające za reformą wymiaru sprawiedliwości, ale niech zwolennik PiS-u przekona mnie, że trzeba to zrobić w 48 godzin. Jeśli rząd miałby czyste intencje to pozwoliłby przepracować tę ustawę. Ten rząd jest nieuczciwy – jak można tak ważną reformę przepychać nocą? Proszę, niech mnie przekona zwolennik PiS-u, że to jest dobre dla nas wszystkich. Ustawy nawet nie można było przeczytać, poprawki były głosowane blokiem po kilkaset. Posłowie nie wiedzieli nad czym głosują. Nie dziwmy się emocjom. Efekt jest taki, że sejm uchwalił ustawę, w której w dwóch punktach zapisy wzajemnie się wykluczają. Jak można w ten sposób pracować nad zmianą prawa?

 

GH: A czy Pana trzeba przekonywać do reformowania sądownictwa?

 

WK: Nie trzeba, ale rozumiejąc trójpodział władz, powinniśmy reformować wymiar sądowniczy wraz z władzą sądowniczą. Ustawa, którą zaproponował PiS nie usprawniała sądów tylko je upartyjniała. Polegała jedynie na wymianie obecnych sędziów – niezawisłych – na innych, swoich. Czy to jest reforma sądów czy zwykła roszada kadrowa? Zwolennicy tej reformy niech wskażą jeden punkt w ustawie, który usprawni funkcjonowanie sądów. Nie ma takich zapisów. Ustawa ograniczała się do odwołania obecnych sędziów. Tyle można powiedzieć o całej tej udawanej reformie.

 

 

GH: Prezydent RP Andrzej Duda, ku zdziwieniu zapewne wszystkich stron zawetował ustawy.

 

WK: To prawda. Nie wiem, która strona była bardziej zdziwiona. Za to Prezydent mógł na własnej skórze przekonać się, czym jest manipulacja i hejt telewizji zwanej publiczną. Prezydent w mojej opinii zawetował nieustanne upokarzanie go przez obóz władzy. Nikt nie konsultował z nim tej ustawy. Zakładano, że ma długopis i ma go użyć. Do tego trzeba wziąć pod uwagę, że minister sprawiedliwości chciał przejąć kompetencje głowy państwa. Stałoby się coś, nie tyle absurdalnego, co chorego. Zbigniew Ziobro – poseł, minister, prokurator i sędzia! Uważam, że jak w PiS-ie dokładnie przeanalizują ustawę, to i Prezydentowi Andrzejowi Dudzie podziękują za czujność.

 

GH: Prezydent zawetował a ludzie nadal na ulicach protestują.

 

WK: Owszem, PiS wkurzył młodych, którzy tak łatwo nie odpuszczą. Zresztą idea PiS-u -uchwalenie kontrowersyjnej ustawy w wakacje - świadczy o mentalności liderów tej partii. Zakładano, że skoro są wakacje i ludzie wyjechali na wczasy, to jest to najlepszy moment na przepchnięcie zmiany. Wrócą po urlopach i się dowiedzą, że już po wszystkim. Jarosław Kaczyński jednak Polskę zna tylko zza szyby limuzyny partyjnej, a ludzi z wieców i spędów. Skąd miał wiedzieć, że moda turystyczna uległa zmianie. Coraz częściej ludzie zamiast nad morze, albo na Krupówki – jeżdżą do dużych miast, w których drugorzędne znaczenie ma pogoda, bo zawsze jest co robić. Zdziwił się więc, gdy tak wielu ludzi, zwłaszcza młodych przyszło pod Sejm.

 

GH: Na największej manifestacji na Krakowskim Przedmieściu był Pan jednym z dwóch posłów ze śląska, którzy przemawiali do tłumu – Borys Budka i Pan. To wielu mysłowiczan zaskoczyło, ale pewnie także napawało dumą?

 

WK: Młodość przemówiła.

 

Dziękuję.

 

 

wideo z wystąpienia podczas protestu

redakcja gazety
Podziel się:
Oceń:

Komentarze (2)

Dodanie komentarza oznacza akceptację regulaminu. Treści wulgarne, obraźliwe, naruszające regulamin będą usuwane.

ana
ana 5.08.2017, 13:14
wstyd mi ze to to jest z mysłowic
KK
KK 27.07.2017, 21:38
I znowu królika wyciągnęli z kapelusza.

Pozostałe