Wtorek, 22.08.2017, imieniny: Cezarego, Marii, Zygfryda

Błędy w dokumentacji mogą kosztować gminę ponad 4 mln złotych

Błędy w dokumentacji mogą kosztować gminę ponad 4 mln złotych
Chodzi niemal o 4,4 mln złotych, których od miasta zażądał minister finansów. To skutek ustalenia przez katowicki Urząd Kontroli Skarbowej zawyżonej subwencji oświatowej, jaką gmina uzyskała w 2014 i 2013 r. UKS zakwestionował podaną przez gminę ilość uczniów, od której zależała wysokość przyznanej wówczas subwencji. Gmina odwołała się od tej decyzji. Od maja ministerstwo ponownie analizuje sprawę.

Przypisana do zwrotu kwota związana jest z uczniami niepełnosprawnymi, którym na naukę i opiekę z państwowej kasy przysługują dodatkowe środki w postaci części subwencji oświatowej. Podstawą do ich naliczenia są dokumenty wskazujące na rodzaj dysfunkcji, jakie u uczniów zostały stwierdzone na dzień 30 września roku poprzedzającego przyznanie dotacji. Na tej podstawie subwencja przyznawana jest od styczna następnego roku na dany rok szkolny.

Niestety, podczas przeprowadzonej kontroli, UKS w części zakwestionowała załączone do wniosku o subwencję orzeczenia o niepełnosprawności, z uwagi na późniejszą datę ich wydania niż 30 września. Błędna okazała się też w wielu przypadkach kwalifikacja niepełnosprawności i przypisanie jej do określonych w ministerialnym rozporządzeniu tzw. wag, czyli kwot dodatków wypłacanych za dany rodzaj dysfunkcji.

 

Nieprawidłowości głównie u boremeuszek

Zdecydowana wysokość przypisanej do zwrotu kwoty, niemal 3,7 mln złotych, dotyczy wychowanków Specjalnego Ośrodka Wychowawczego przy ul. Starokościelnej prowadzonego przez Zgromadzenie Sióstr Miłosierdzia św. Karola Boremeusza.

Natomiast z całości przypisu, 0,7 mln złotych dotyczy zwrotu za, jak twierdzi UKS, zawyżenie ilości uczniów znajdujących się w mysłowickich szkołach i przedszkolach z oddziałami integracyjnymi, szkole specjalnej i Gimnazjum nr 2 w stosunku do posiadanych orzeczeń na 30 września 2012 i 2013 r. Tu gmina dokonała już zwrotu nienależnej kwoty.

Natomiast nadal waży się sprawa zwrotu 3,7 mln złotych, związana z podopiecznymi ośrodka prowadzonego przez siostry boremeuszki.

W maju gmina złożyła w tej sprawie do ministerstwa już drugie odwołanie. Powołuje się w nim na niejasne i niejednoznaczne przepisy co do wymagań dla przyporządkowania niepełnosprawności do danych wag, od których zależy wysokość subwencji. Przywołuje też wyniki kontroli z poprzednich lat, w których taki sam sposób zgromadzonych dokumentów i przyporządkowanie orzeczeń nie był kwestionowany przez kontrolujących. - Z przepisu wynika, że subwencja wg przyporządkowanej wagi, a kwestionowanej przez kontrolujących, należna jest na wychowanka specjalnego ośrodka, bez dodatkowych warunków – odpiera ministerialne zarzuty wiceprezydent Grzegorz Brzoska. Broni też miejskich urzędników przed odpowiedzialnością, obciążając winą za nieprawidłowości dyrektorów szkół i ośrodek wychowawczy.

 

W miejsce zaufania system kontrolny

To jak skończy się batalia o uznanie otrzymanej subwencji w całości, zależy od ponownej analizy przez ministerialne służby argumentów zgłoszonych przez gminę. By jednak zabezpieczyć się w przyszłości przed podobnymi błędami, wiceprezydent zarządził wzmożony system kontroli. - Przed zatwierdzeniem wniosku o przyznanie subwencji, dyrektorzy poszczególnych szkół i ośrodków będą musieli załączyć do wglądu urzędnikowi wydziału edukacji komplet dokumentów, na postawie których sporządzono wniosek – mówi Brzoska.

Zmiany dotyczą też odpowiedzialności za dotację na rzecz ośrodka boremeuszek. - Cały ośrodek został podzielony na odrębne, samodzielne domy. Nasza gmina będzie odpowiedzialna tylko za wychowanków pochodzących z terenu Mysłowic, nie tak jak do tej pory za wszystkich, niezależnie od tego skąd pochodzili – dodaje wiceprezydent.

redakcja gazety
Podziel się:
Oceń:

Komentarze (0)

Dodanie komentarza oznacza akceptację regulaminu. Treści wulgarne, obraźliwe, naruszające regulamin będą usuwane.


Pozostałe