Poniedziałek, 23.10.2017, imieniny: Edwarda, Marleny, Seweryna

Jan Wysocki – artysta z Mysłowic (cz. 1)

  • 9.09.2017, 08:04 (aktualizacja 15.09.2017 11:30)
  • Dariusz Falecki
Jan Wysocki – artysta z Mysłowic (cz. 1)
W nowym cyklu historycznym prezentujemy Jana Wysockiego, zapomnianego artystę z Mysłowic. Początkowo udzielał się w malarstwie, jednakże największe sukcesy odniósł w medalierstwie. Dzieła Wysockiego eksponowane są w muzeach narodowych. Był bodaj jedynym artystą z robotniczego „czarnego” Górnego Śląska, który osiągnął szczyty. Przyjaźnił się ze sławnymi artystami rodzimego i europejskiego formatu. Pomimo dorastania w pruskich Mysłowicach był zdeklarowanym Polakiem i patriotą, wyrzutem sumienia dla obecnych „ślązakowców”, „raśowców”, itp., którzy wszystko co najlepsze z tej ziemi chcieliby przypisać wynarodowionym Górnoślązakom lub Niemcom.

Jan Wysocki urodził się 7 lutego 1873 roku w Mysłowicach. Przodkowie ze strony ojca pochodzili z Mysłowic. Jan Kudera podaje w „Historii Parafii Mysłowickiej” na str. 69, że około 1586 roku Piotr Wysocki był landwójtem w Mysłowicach. Potomkiem tegoż Piotra Wysockiego był Antoni Wysocki, urodzony 1 stycznia 1843 roku, zmarł w 1891 roku. Żoną Antoniego była Maria Zuzanna z domu Poppek, urodzona 4 sierpnia 1849 roku, zmarła w 1922 roku. Maria Zuzanna – matka Jana Wysockiego pochodziła spod Żor. Jej rodzicami byli Józef i Janina z domu Medla, rodzina matki trudniła się tkactwem. Ojciec Jana Wysockiego był z zawodu stolarzem. Matka prowadziła piwiarnię.

Wysoccy byli właścicielami domu przy ul. Bytomskiej. Wpływ na ukształtowanie poglądów Jana Wysockiego wywarł ojciec. Wychowywał go w polskim duchu, prenumerował polskie gazety, opowiadał synowi o wielkich Górnoślązakach polskiego ducha: Lompie, Ligoniu, Damrocie, Bończyku, Stalmachu i Miarce. Ojciec zabierał małego Jana na wycieczki do Krakowa. Tam pokazywał mu piękno polskiej kultury. Obaj oglądali obrazy Jana Matejki, Józefa Chełmońskiego i Stanisława Witkiewicza. Poznawanie dzieł wysokiej klasy artystycznej rozbudziło w Janie Wysockim chęć zostania artystą. W szkole powszechnej należał do uczniów przeciętnych. Tak wyrażali się bynajmniej nauczyciele. W wolnych chwilach dużo rysował.

Marzeniem jego matki było wyuczenie Jana na księdza lub nauczyciela. Za jej sprawą zapisał się do gimnazjum w Paczkowie. Tam obracał się w orbicie kultury niemieckiej. Podczas wakacyjnych pobytów w Mysłowicach opowiadał znajomym o niemal całkowitym zgermanizowaniu zachodniej części Górnego Śląska. W Paczkowie młody Jan Wysocki nie porzucił marzeń o byciu wielkim artystą. W 1891 roku, jako uczeń szóstej klasy gimnazjalnej wyjechał bez wiedzy rodziców do Wiednia – ówczesnego ośrodka sztuki europejskiej. Wziął ze sobą malunki i szkice. Niestety, nie było na nie wzięcia. Po dwóch dniach powrócił rozczarowany do Mysłowic. Na domiar złego w rodzinnym mieście zastał śmiertelnie chorego ojca.

Pobyt w Paczkowie był przełomowym momentem w życiu Wysockiego. Tam poznał krewnych Josepha Weisera – urodzonego w Paczkowie artystę malarza, studenta, a potem wykładowcę Akademii Sztuk Pięknych w Monachium. Wysocki napisał do Weisera list i załączył dla oceny kilka rysunków. Po kilku tygodniach otrzymał entuzjastyczną odpowiedź. Weiser zachęcał go do przyjazdu do Monachium. Wysocki udał się najpierw do Mysłowic, by powiadomić o zamiarach matkę. Maria Wysocka była zdecydowanie przeciwna planom syna, tym bardziej, że była wdową. Wysocki opuścił jednak rodzinne Mysłowice i udał się wiosną 1893 roku koleją do Monachium.

 

Na zdj.: Jan Wysocki, autoportret z 1952 r. Ołówek na papierze.

 

Dariusz Falecki
Podziel się:
Oceń:

Komentarze (0)

Dodanie komentarza oznacza akceptację regulaminu. Treści wulgarne, obraźliwe, naruszające regulamin będą usuwane.


Pozostałe