Czwartek, 15.11.2018, imieniny: Amielii, Idalii, Leopolda

Ważą się losy schroniska dla zwierząt. Likwidacja zamiast wieczystej dzierżawy terenu?

  • 30.08.2018, 10:14
Ważą się losy schroniska dla zwierząt. Likwidacja zamiast wieczystej dzierżawy terenu?
Mysłowickie schronisko dla zwierząt według sanepidu i Powiatowego Inspektora Weterynarii nie spełnia wymagań. Miasto do końca tygodnia pozna opinię prawników, czy lecznica dla zwierząt może pozostać na swoim miejscu.
Problem dotyczy odległości. Zdaniem służb sanitarnych, lecznica usytuowana jest zbyt blisko zabudowań ludzkich. To wiedza znana miastu już od kilku miesięcy. Tymczasem radni podczas czerwcowej sesji przegłosowali wniosek złożony przez radnego Mariusza Wielkopolana, by teren schroniska przekazać w użytkowanie wieczyste Towarzystwu Opieki nad Zwierzętami, które niemal od zawsze prowadzi mysłowicką lecznicę. Wniosek to pokłosie apelu reprezentantki mysłowickich wolontariuszy przekazanego podczas czerwcowej sesji radnym. Sprawa wniosku i dalszego bytu schroniska, zwłaszcza trwałego związania się go z Mysłowicami, stanęła na wtorkowej komisji gospodarki. Teraz zająć się nią muszą miejscy prawnicy. Do najbliższego piątku mają wydać opinię czy mimo zgłoszonych zastrzeżeń sanitarnych, miasto może zawrzeć umowę z TOZ na użytkowanie wieczyste gruntu.
Najem do końca lipca 2019 r.
Póki co lecznica prowadzi działalność w wynajętych od MZGK pomieszczeniach i terenie od miasta. Obie umowy obowiązują strony od lipca 2016 roku do końca lipca roku przyszłego. Opłaty za korzystanie z tych nieruchomości są więcej niż symboliczne - 759,30 zł rocznie za teren i 187 zł miesięcznie za korzystanie z pomieszczeń. Krótkoterminowe umowy miasto zawiera z warszawskim TOZ nie tylko na korzystanie z nieruchomości. Co roku wybiera też w drodze przetargu miejsce schronienia dla bezdomnych mysłowickich zwierząt. Mimo innych możliwości, przetarg zawsze wygrywa schronisko TOZ zlokalizowane w naszym mieście. Aktualnie obowiązująca do końca roku umowa opiewa na 156 tys. złotych brutto. Za umieszczenie psa gmina płaci 1400 zł, a kota 800 złotych.
Nie oznacza to jednak, że byt lecznicy zależy wyłącznie od wartości umowy zawartej z miastem.
Dla Mysłowic najdrożej
Schronisko warszawskiego TOZ odławia bezdomne zwierzęta i opiekuje się nimi jeszcze na zlecenie innych miast. To Piekary Śląskie, Świerklaniec, Poraj, Łubiany i … Wszystkie te gminy za schroniskowe usługi i odławianie zwierząt płacą mniej niż Mysłowice. Najtaniej płaci Świerklaniec – 650 zł brutto za psa i 270 zł brutto za kota. To bez odławiania. Mniej niż Mysłowice płacą też Łubniany – 1000 zł za psa lub kota, za odławianie odpowiednio 400 i 450 zł. Do mysłowickich cen najbliżej Porajowi – 1200 zł za zwierzę bez odłowienia i 1500 zł z odłowieniem.
• Ceny za odławianie i umieszczenie zwierząt w schronisku są różne w zależności od warunków jakie w przetargu stawiali konkurenci – mówi Marta Dąbek kierowniczka lecznicy wyjaśniając różnice w cenach usługi. W Mysłowicach w ostatnim przetargu konkurencji dla warszawskiego TOZ nie było. - Określona w przetargu odległość schroniska od granic miasta do 35 km, wyeliminowała z konkurencji wszystkie schroniska w okolicy – poinformował nas urzednik odpowiedzialny za ostatni przetarg. Co ciekawe to jeden z warunków, który został zmieniony w stosunku do pierwszej wersji przetargowej, choć limitu odległości nie określają żadne przepisy.
Stabilizacja warunkiem rozwoju lecznicy?
Wśród urzędników zajmujących się współpracą z warszawskim TOZ zdania na temat mysłowickiego schroniska są podzielone. Wiele gorzkich słów pod adresem wieloletniej jego byłej już kierowniczki wylali zwłaszcza wolontariusze. Od roku po zmianie szefostwa, które dziś wywodzi się z tej grupy, opinia o funkcjonowaniu zakładu mocno się poprawiła. Nowa grupa ma też plany rozwojowe lecznicy. By je zrealizować proponuje przejęcie terenu, na którym działa lecznica, w użytkowanie wieczyste. Inicjatywę wspiera większość radnych. Jak ostatecznie sprawa się skończy dowiemy się niebawem. Dodać tylko trzeba, że wiele bogatszych i większych od Mysłowic miast skutecznie radzi sobie z bezpańskimi zwierzętami bez własnego schroniska. Jeśli prawnicy wydają opinię, że przeszkody zgłoszone przez obie instytucje (Sanepid i PIW) dyskwalifikują siedzibę lecznicy w tym miejscu, miasto będzie musiało szukać innych rozwiązań. I to bez względu na wyborcze korzyści idące za wsparciem pomysłów przedstawicieli tej instytucji.
gh
Podziel się:
Oceń:

Komentarze (9)

Dodanie komentarza oznacza akceptację regulaminu. Treści wulgarne, obraźliwe, naruszające regulamin będą usuwane.

Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu _______. _________ z siedzibą w ________ jest administratorem twoich danych osobowych dla celów związanych z korzystaniem z serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania.
Maśka
Maśka 10.09.2018, 14:41
Dlaczego my zawsze dbamy o jakieś tereny, a nie o istoty tam żyjące. Mam dwa psy ze schroniska i wiem jaka to była dla nich trauma a teraz jeszcze chcecie je wozić do miast oddalonych. Tylu wolontariusz pieniądze na schronisko, może władze miasta zamiast bzdury wymyślać pomogą schronisku.
Maciej
Maciej 1.09.2018, 13:18
Zastanawiam się tylko o opinię jakich prawników chodzi? Czy o tych prawników, którzy opłacani są z pieniędzy urzędu miasta? Z tego co się orientuję to w Polsce prawo obowiązuje wszystkich w jednakowym stopniu, a TOZ może i posiada wpływy, ale nie ma immunitetu. Jeśli przepisy nie są spełniane i nie ma możliwości ich naprawy ( a w przypadku odległości chyba tak jest), to wyjście jest tylko jedno- likwidacja. O zwierzęta przebywające w tym schronisku przecież nie trzeba się martwić, bo TOZ prowadzi kilka schronisk w Polsce, więc przełoży te biedy do jednej z tych wspaniałych placówek wspieranych milionowymi kwotami od darczyńców przekazujących 1% podatku, bo pieniądze za ich utrzymanie przecież już skonfiskował od gmin. Wielkość tych należności przecież sam TOZ określał, startując w przetargach. Co do przepisów, ciekaw jestem jak odkryto po wielu, wielu latach, że przepisy nie są spełniane. Wychodzi na to że powiatowy lekarz weterynarii, sanepid i inne organy nadzorujące poświadczali w swoich protokołach pokontrolnych nieprawdę, lub je fałszowali. Chyba jest tak, że powiatowy lekarz weterynarii musi kontrolować schronisko przynajmniej jeden raz w roku. Ciekawe co na ten temat jest w stanie powiedzieć powiatowy inspektor nadzoru budowlanego, który przecież musiał wydać WZ (warunki zabudowy) dla tego obiektu z przeznaczeniem na schronisko- chyba że taki dokument w ogóle nie istnieje. Ciekawe jakich innych nieprawidłowości „nie widziała” inspekcja weterynaryjna, sanepid itd. podczas przeprowadzanych kontroli? Jednym słowem sprawa wydaje się być interesująca dla prokuratury. To może teraz okoliczne schroniska, które konkurowały z dumpingowymi cenami TOZ-owskiego schroniska w Mysłowicach powinny wystąpić do sądów o odszkodowania za wieloletnie nierówne traktowanie ich (spełniających warunki postawione w przepisach prawa) i jak się okazuje nielegalnego schroniska w Mysłowicach. Jeśli ta sprawa zostanie „pozamiatana pod dywan” jak wiele tego typu spraw w naszym pięknym mieście, to będzie to świadczyć o naszych włodarzach, jak i o całym stanie przestrzegania prawa w Polsce.
Jolanta
Jolanta 31.08.2018, 14:50
Takie schroniska zamiast stawiać za przykład mają być likwidowane? Kiedy wreszcie pokrzywdzone zwierzęta mogą mieć należytą opiekę, to trzeba to zamknąć?Ludzie opamiętajcie się!
Kasia
Kasia 30.08.2018, 22:42
Macie porządna instytucje która dba o zwierzęta..oddajcie jakiejś prywatnej firmie która obłowi się na biednych zwierzętach
Maciej
Maciej 30.08.2018, 21:47
Zastanawiam się tylko o opinię jakich prawników chodzi? Czy o tych prawników, którzy opłacani są z pieniędzy urzędu miasta? Z tego co się orientuję to w Polsce prawo obowiązuje wszystkich w jednakowym stopniu, a TOZ może i posiada wpływy, ale nie ma immunitetu. Jeśli przepisy nie są spełniane i nie ma możliwości ich naprawy ( a w przypadku odległości chyba tak jest), to wyjście jest tylko jedno- likwidacja. O zwierzęta przebywające w tym schronisku przecież nie trzeba się martwić, bo TOZ prowadzi kilka schronisk w Polsce, więc przełoży te biedy do jednej z tych wspaniałych placówek wspieranych milionowymi kwotami od darczyńców przekazujących 1% podatku, bo pieniądze za ich utrzymanie przecież już skonfiskował od gmin. Wielkość tych należności przecież sam TOZ określał, startując w przetargach. Co do przepisów, ciekaw jestem jak odkryto po wielu, wielu latach, że przepisy nie są spełniane. Wychodzi na to że powiatowy lekarz weterynarii, sanepid i inne organy nadzorujące poświadczali w swoich protokołach pokontrolnych nieprawdę, lub je fałszowali. Chyba jest tak, że powiatowy lekarz weterynarii musi kontrolować schronisko przynajmniej jeden raz w roku. Ciekawe co na ten temat jest w stanie powiedzieć powiatowy inspektor nadzoru budowlanego, który przecież musiał wydać WZ (warunki zabudowy) dla tego obiektu z przeznaczeniem na schronisko- chyba że taki dokument w ogóle nie istnieje. Ciekawe jakich innych nieprawidłowości „nie widziała” inspekcja weterynaryjna, sanepid itd. podczas przeprowadzanych kontroli? Jednym słowem sprawa wydaje się być interesująca dla prokuratury. To może teraz okoliczne schroniska, które konkurowały z dumpingowymi cenami TOZ-owskiego schroniska w Mysłowicach powinny wystąpić do sądów o odszkodowania za wieloletnie nierówne traktowanie ich (spełniających warunki postawione w przepisach prawa) i jak się okazuje nielegalnego schroniska w Mysłowicach. Jeśli ta sprawa zostanie „pozamiatana pod dywan” jak wiele tego typu spraw w naszym pięknym mieście, to będzie to świadczyć o naszych włodarzach, jak i o całym stanie przestrzegania prawa w Polsce.
Grażyna
Grażyna 30.08.2018, 21:07
Ktoś pomyślał o zwierzętach? czy może komuś bardzo teren się spodobał.Nagle jest za blisko, nagle czegoś nie spełnia a to ze wszystko zaczyna sie układać i nie trzeba będzie ze zwierzętami wyrzucanymi przez debili jeździć przez pół swiata to już nikogo nie interesuje. To ze mogą trafić do mordowni fgdzie psy nawzajem się zagryzają to szczegół, prawda? To teraz pomyślcie czy chcielibyście zeby Wasz zagubiony piesek trafił do takiej mordowni a nie do schroniska na miejscu w którym dba sie o zwierzęta
Pawlik
Pawlik 30.08.2018, 15:42
Jak to jest ze schronisko majac wczesniejsza ekipe ktora je prowadzila istnialo i nikt nie robil problemow.Po zmianie zaczely sie problemy jakby ktos nie chcial zeby poprostu istnialo...Miasto powinno byc dumne ze ma swoje schronisko i tak oddanych pracownikow.Niejednokrotnie wiem ze walcza o kazdego psa psy maja zapewniona rewelacyjna opieke weterynaryjna.Zawsze sa diagnozowane i leczone jak tylko pojawia sie problem a nie jest tak wszedzie.Staruszki ktore sa promowane ale wiadomo ze nie zawsze jest to mozliwe zeby znalazly szybko domki maja duzy kontakt z pracownikami.Psy sa dobrze odzywione to tez wazne bo nieraz zdarza sie w schroniskach ze sa glodne.Tego tam nie ma.Psy maja wybieg naokraglo sa zmieniane nawet przy budzie niektore bidy nie maja mozliwosci pobiegac tak jak maja psiaki Myslowickie.Czego im brakuje???Maja milosc pracownikow ktorzy staja na glowie zeby im szukac domkow i to nie pierwszych lepszych tylko domkow takich gdzie beda mialy dobrze stad kilka spacerow z nowym wlascicielem itp.Wszyscy ktorym zalezy na tym zeby te bidy nie trafily byle gdzie piszcie co o tym myslicie kazdy komentarz jest wazny wazny aby uratowac to miejsce.
P
P 30.08.2018, 14:59
Ten kto pisał ten artykuł chyba niewiele ma pojęcia o schronisku i jego sytuacji. Jaka lecznica? Schronisko ma zawarte umowy z lecznicami ale samo w sobie lecznicą nie jest. A już to, że nie schronisko odławia zwierzęta tylko hycel, z którym miasto ma podpisaną osobną umowe to już wiedza podstawowa... Pojawia się pytanie o wiarygodność i prawdziwość całego artykułu...
Pawlik
Pawlik 30.08.2018, 14:19
Jak to jest...Do tej pory nie bylo z tym problemu z terenem ze nie spelnia wymogow jak byla wczesniej inna ,,ekipa"Od pewnego czasu caly czas ktos robi im pod gorke schronisko jest jednym z dwoch ktore polecam.Psiaki i kociaki maja sie tu bardzo dobrze.Malo gdzie jadac do schroniska widzi sie takie zanagazowanie pracownikow w walke o lepsze jutro dla tych psiakow.To schronisko jest tam bardzo potrzebne i Ci ludzie ktorzy tam pracuja.Nie pozwolmy aby psiaki musialy zmieniac miejsce i nie wiadomo gdzie trafily.Niektore psiaki czuja sie tam jak u siebie w domu mowie o staruszkach ktore mimo duzych staran prawnikow o adopcje nie zawsze jest to mozliwe.To prawdziwa tragedia dla tych zwierzat.Miasto powinno zawalczyc o swoje schronisko.

Pozostałe