Czwartek, 15.11.2018, imieniny: Amielii, Idalii, Leopolda

130 tysięcy złotych grzywny dla właściciela rudery na Rymerze

  • 30.10.2018, 10:59
130 tysięcy złotych grzywny dla właściciela rudery na Rymerze
Właściciel pawilonu przy ul. Robotniczej musi zapłacić 130 tys. zł grzywny za niezastosowanie się do decyzji nadzoru budowlanego, nakazującego rozbiórkę niszczejącego budynku. Dopiero po wyegzekwowaniu należności przez urząd skarbowy, nadzór budowlany będzie mógł zastosować kolejny środek egzekucyjny - wykonanie zastępcze.

Pawilon przy Robotniczej to wstydliwa wizytówka dzielnicy Rymera. Koczują w niej bezdomni, w środku składowane są śmieci, niejednokrotnie dochodziło tu do pożarów. Właścicielem budynku jest mieszkaniec Katowic, który nie poczuwa się do obowiązku, by wyburzyć lub przynajmniej zabezpieczyć nieruchomość i ewidentnie gra na zwłokę i umywa ręce od problemu.

W maju 2017 roku Powiatowy Inspektor Nadzoru Budowlanego (PINB) w Mysłowicach Kazimierz Mirocha wydał nakaz rozbiórki obiektu, do którego jego właściciel się nie zastosował. Termin na wyburzenia pawilonu wskazany w decyzji upłynął z końcem sierpnia 2017 r. Dlatego PINB wszczął postępowanie egzekucyjne, zmierzające do tego, aby przymusić właściciela do wykonania nakazanych czynności. Jak wyjaśnia Kazimierz Mirocha, jedynymi środkami egzekucyjnymi w tym przypadku jest jednorazowa grzywna w celu przymuszenia oraz wykonanie zastępcze (gmina w zastępstwie właściciela przeprowadza rozbiórkę i obciąża go kosztami).

Właściciel pawilonu został obciążony grzywną w wysokości 130 tys. zł i skorzystał z przysługującego mu prawa zażalenia na postanowienie PINB do Wojewódzkiego Inspektora Nadzoru Budowlanego. Ten podtrzymał decyzję Kazimierza Mirochy. Następnie właściciel budynku złożył skargę do Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego w Gliwicach, który ją odrzucił.

Teraz, po zakończeniu odwoławczych procedur PINB może wystawić tytuł wykonawczy, na podstawie którego właściwy urząd skarbowy wyegzekwuje od mężczyzny grzywnę. Jak mówi Kazimierz Mirocha, dokumenty w tej sprawie mają zostać przesłane do skarbówki w najbliższych dniach.

Co dalej?

Na każdym etapie postępowania właściciel pawilonu może zwrócić się o umorzenie należności, ale tylko pod warunkiem, że przeprowadzi rozbiórkę budynku. Trudno jednak uwierzyć w taki scenariusz i dobrą wolę przedsiębiorcy, nawet jeżeli wziąć pod uwagę to, wysokość grzywny przekracza koszt robót rozbiórkowych, który musiałby ponieść.

Kiedy cała grzywna zostanie ściągnięta, PINB będzie mógł wydać postanowienie o wykonaniu zastępczym. Ale nawet wydanie takiego postanowienia nie będzie oznaczało, że pawilon natychmiast zniknie. Właściciel nieruchomości będzie znów mógł się na nie zażalić albo skorzystać z prawa do składania uwag dotyczących na przykład firmy wybranej do przeprowadzenia prac rozbiórkowych albo ceny, co może znów opóźnić procedury... Pytanie, które nurtuje wielu mieszkańców: kiedy pawilon zostanie wyburzony, pozostaje więc ciągle bez odpowiedzi.

Podziel się:
Oceń:

Komentarze (2)

Dodanie komentarza oznacza akceptację regulaminu. Treści wulgarne, obraźliwe, naruszające regulamin będą usuwane.

Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu _______. _________ z siedzibą w ________ jest administratorem twoich danych osobowych dla celów związanych z korzystaniem z serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania.
Jaro
Jaro 4.11.2018, 10:46
Sprawa byłaby dawno zakończona, gdyby procedura ruszyla kilka dobrych lat temu, ale szanowny pan Mirocha się tym kompletnie nie interesował, dopiero gdy Pastuszka go cisnął to coś drgnęło. Oby wice szybko wrócił do UM i wziął się do roboty!
Marian Markiewicz
Marian Markiewicz 30.10.2018, 11:58
Skuteczność pana Mirochy wpisuje się skuteczność całej władzy w Mysłowicach. Latami ciągną się proste sprawy które w innych miastach załatwia się od ręki. Jeśli coś stwarza zagrożenie to jakoś w innych miastach radzą sobie ekspresowo. A tu? Pan Mirocha zapomniał się pochwalić jak sam w tej sprawie wydawał decyzje a potem je uchylał bo po czasie stwierdził że błędy sam zrobił.. Na decyzję sądu też nie musiał czekać bo jak organ odwoławczy utrzymał w mocy to stała się w tej chwili ostateczna i mógł działać. Ale po co, to w końcu Mysłowice i czas leniwie płynie bez konsekwencji za nic nie robienie. Pewnie teraz się okaże że właściciel wniósł o kasację od wyroku więc kolejne lata będą urzędnicy czekać żeby mieć pewność w sprawie a potem ze 100 lat kolejnych. Może się przeczeka i następny będzie się z tym zmagał? Typowa, mysłowicka strategia urzędnicza. No chyba żeby jakiś duży developer stał za tematem to wtedy ekspresowo decyzje zapadają i nadzwyczajną skutecznością się organy wykazują.

Pozostałe